fbpx
praca w marketingu jak zacząć

Jak zacząć pracę w marketingu? Moja historia! Cz. 1 – Studia, CV, staże, rozmowa rekrutacyjna

Czas czytania: 7 min.

Ogólny poradnik, jak zacząć uczyć się o systemie reklamowym Facebook Ads i marketingu napisałam kilka tygodni temu. Dziś poznasz moją historię “od 0 do bohatera”, czyli jak w ogóle zaczęłam interesować się tym, co teraz jest moją pasją.

Startujemy!

Nie masz czasu na czytanie? Posłuchaj wersji audio!

Subskrybuj ten podcast:

Apple Podcasts | Google Podcasts | Spotify

 

 

Początki, czyli po co mi te studia?

 

Większość młodych osób po przejściach z naszym systemem edukacji nie ma zielonego pojęcia, co chce robić w życiu. Czują się przytłoczeni nadmiarem możliwości i jednocześnie przekonani, że nie potrafią robić niczego praktycznego.

I to jest totalna prawda.

 

 Obowiązkowa edukacja nie da ci umiejętności, które wykorzystasz w realnej pracy, poza podstawową matematyką oraz nauką czytania i pisania.

 

Studia wcale nie są w tym temacie lepsze i ja się o tym przekonałam bardzo brutalnie.

Z braku laku postanowiłam iść na studia pt. “Dziennikarstwo i komunikacja społeczna”. Przez pięć lat liczbę przedmiotów związanych z dziennikarstwem mogę policzyć na palcach jednej ręki. I to wtedy, gdy doliczę te, które na magisterce powtarzały się względem licencjatu.

Co więc robiliśmy pozostałe 90% czasu? Uczyliśmy się teorii mediów oraz teorii komunikacji. Niestety więcej nie jestem w stanie wam o tym opowiedzieć, bo nic nie pamiętam. Tak bardzo była to potrzebna wiedza ;).

 

Nauka marketingu – zacznij od podstaw i bądź systematyczny

 

Zainteresowałam się marketingiem nieco z konieczności. Byłam na 5 roku studiów i uznałam, że jeśli nic ze sobą nie zrobię, to skończę na przysłowiowej kasie, czy też w innej kiepsko płatnej pracy.

Z braku pasji w życiu i umiejętności ścisłych postanowiłam nauczyć się marketingu. Wykorzystuje on wiele technik psychologicznych, a ja od dawna interesowałam się tego typu rzeczami.

Pierwszą książką o marketingu, którą kupiłam był.. “Marketing” Kotlera.

Wieeelka księga w formacie A4 – ponad 800 stron.

 

Dzięki niej nauczyłam się solidnych podstaw klasycznego marketingu, które przydają mi się do dziś.

Zarówno marketing online, jak i branża stricte reklamowa bazują na tych samych zasadach sformułowanych dziesiątki lat temu.

Na tym początkowym etapie marzyłam o byciu tzw. creative, czyli marketerem, który wymyśla różne fajne kampanie wizerunkowe. Nawet chyba wtedy jeszcze nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak tzw. twardy marketing, czyli oparty o konkretne dane.

 

Do tematu podeszłam logicznie i systematycznie. Codziennie przez rok czytałam o marketingu minimum 1 godzinę dziennie.

 

Bez żadnych wyjątków.

 

Własne urodziny? Czytam. Boże Narodzenie? Czytam. Sobota, niedziela? Czytam.

Cały proces nie był dla mnie męczarnią, bo zwyczajnie zaczęło mnie pasjonować to, czego się uczę.

Podkreślałam ważne zdania w książkach, by skupiać się na lekturze i bardziej uważnie czytać.

 

Do końca studiów nie odbyłam ani jednego stażu.

 

Moją główną wymówką był fakt, że w Lublinie, gdzie studiowałam, agencji reklamowych jest jak kot napłakał.

Dużo większą rolę tutaj odgrywały jednak dwa fakty: byłam wtedy ekstremalnym introwertykiem oraz mimo żelaznej dyscypliny dalej byłam strasznym leniem.
Ale o tym ostatnim cicho!

 

Czy jest sens pracować na studiach?

 

Brak studenckich stażów i praktyk nie utrudnił mi w żaden sposób zdobycia pierwszej pracy po studiach.

Uważam jednak, że tego typu aktywność na studiach znacznie przyspieszyłaby moją karierę zawodową.

Dlatego jeśli możesz – chodź na staże im wcześniej, tym lepiej.

Wielokrotnie widziałam, jak osoby odpowiedzialne za rekrutacje z dużym entuzjazmem przyjmują ludzi na stanowiska juniorskie, jeśli widzą, że ktoś robił staże np. od 3 roku studiów.

Dorabianie sobie na studiach np. w McDonald’s często jest niestety koniecznością. Ale jeżeli nie musisz, to poświęć ten czas na pracę w swoim wymarzonym zawodzie. Nawet bezpłatną.

Przyszłego pracodawcy nie interesuje, że serwowałeś/aś burgery. Co innego, jeżeli udało ci się awansować na stanowisko kierownicze i masz już dzięki temu pewne doświadczenie w zarządzaniu.

 

Muszę w tym momencie wspomnieć o powodzie, czemu akurat mnie brak stażów nie zaszkodził.

Po pierwsze, czytałam książki o marketingu i na rozmowach rekrutacyjnych HR-owcy byli pod wrażeniem mojej wiedzy. Po drugie – sama dla siebie od lat robiłam różne rzeczy, które do dziś mi się ogromnie przydają. A są nimi np. nauka podstaw grafiki komputerowej od 16 roku życia, czy budowa od zera strony internetowej dla działalności cioci.

W obu tych przypadkach nie poprzestałam na 1-2 projektach, tylko nieustannie starałam się je ulepszać.

 

Jeżeli na studiach nie będziesz robić zupełnie nic, to niestety, ale nawet w przypadku darmowego stażu, po studiach będzie ci trudno wybić się ponad tłum chętnych.

 

Koniec studiów – co dalej? Czas na podyplomówkę!

 

Po dziennikarstwie postanowiłam zapisać się na studia podyplomowe z Marketingu Internetowego na AGH.

Sądziłam, że nauczą mnie nieco praktyki oraz zwalidują (sprawdzą) wiedzę, którą czerpałam z książek. Miała to być też moja mała furtka do świata marketingu. W teorii przecież byłam na gorszej pozycji, niż osoby z kierunków w rodzaju “Zarządzanie i marketing”.

Kilka lat temu nie istniały też różne fancy kierunki, jakie teraz kuszą studentów na uczelniach prywatnych za grube tysiące złotych rocznie.

Reklamowano ten kierunek jako przeznaczonych dla osób pracujących w marketingu. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w praktyce wiem tyle samo, co wykładowcy a czasem chyba nawet więcej!

Na domiar złego wykładowcy (opisywani jako praktycy – w tym również baaardzo znane nazwiska marketingowe ;)) jako case studies podawali dokładnie te przykłady działań, które poznałam z książek czytanych kilka miesięcy, czy tygodni wcześniej.

Nic więc dziwnego, że do dziś uważam ten epizod za stratę czasu i pieniędzy.

Nie zyskałam też żadnych “kontaktów” z branży, bo moja grupa obejmowała osoby, które albo w marketingu w ogóle nie siedzą i dopiero chcą się go nauczyć, albo w teorii gdzieś pracują, lecz ich wiedza w dalszym ciągu jest dość kiepskiej jakości.

Te studia dały mi w zasadzie tylko jedną dobrą rzecz: dowiedziałam się, że ja naprawdę umiem w ten marketing! Póki co rzecz jasna tylko teoretycznie, ale podbudowało to moją pewność siebie.

 

Czy warto iść na studia podyplomowe z marketingu? To zależy…

 

Każdemu, kto mnie pyta, czy było warto poświęcić rok na te studia odpowiadam: dla mnie nie warto, bo miałam już wcześniej solidne podstawy, ale jeśli ktoś zaczyna totalnie od 0, to polecam.

Warto też pamiętać, że papierek ukończenia daje sporo, gdy aplikujemy na staż, czy do pierwszej pracy, bo pokazuje, że coś robiliśmy, by uczyć się nowych rzeczy.

 

Jak przygotować dobre CV?

 

Dobrej jakości CV musi mieć dwie cechy:

  1. Nie jest przekłamane (za bardzo ;)).
  2. Odpowiada dokładnie na oczekiwania rekrutera.

 

Dlatego najlepiej, jeżeli przygotujesz osobne CV na każdą rekrutację, na jaką aplikujesz. Firmy miewają zupełnie inne oczekiwania wobec kandydatów, pomimo, że stanowisko nazywa się identycznie.

 

Poświęć trochę czasu i umieść w nim te umiejętności o takie doświadczenie, jakie wyczytałeś w ogłoszeniu.

 

Oczywiście bez kłamstw!

Dopuszczalne jest nieco podkoloryzowanie rzeczywistości, ale tylko wtedy, jeśli podołasz ewentualnym pytaniom oraz późniejszym wyzwaniom.

Nie widzę nic złego w napisaniu “obsługiwałem wiele dużych profili w social media”, podczas gdy był to jeden, max 2. Dużo gorzej, jeśli wpadniesz na pomysł, by zupełnie zmyślić jakiś etap swojego życia. Taki typ kłamstwa zawsze wyjdzie na jaw.

Warto zamiast nic nie mówiących kropek czy procentów, określić poziom swoich umiejętność w postaci opisowej. Na przykład: znajomość Facebook Ads na poziomie zaawansowanym, czy też 4 na 5 gwiazdek nie mówi zupełnie niczego rekruterowi.

Natomiast już informacja o tym, że potrafisz tworzyć reguły automatyczne, bez problemu optymalizujesz reklamy oraz wiesz, jak działa atrybucja na Facebooku to jasne sygnały, czego można się po tobie spodziewać.

Graficznie swoje CV robiłam w Photoshopie na bazie ogólnodostępnych w Googlu, darmowych szablonów.

Nie stoi jednak nic na przeszkodzie, byś zrobił je w popularnej Canvie, czy po prostu w Wordzie. Wygląd ma znaczenie, ale drugorzędne.

 

Jak przygotować się do rozmowy rekrutacyjnej?

 

Podobnie, jak w przypadku nauki, do tematu rozmowy rekrutacyjnej podeszłam metodycznie i logicznie.

Nie miałam pojęcia, o co mogą pytać HR-owcy, więc… przeczytałam poradnik na temat tego typu rozmów.

Nazywał się “Rozmowa kwalifikacyjna”, autorstwa Angeliki Śniegockiej.

Korzystałam z tej książki zawsze, gdy aplikowałam o nową pracę. Czytałam od deski do deski i następnie na każde pytanie przytoczone w niej odpowiadałam własnymi słowami, pisząc na kartce.

Przed rozmową czytałam kilka razy to, co napisałam.

Uważam, że jest to najprostszy i najskuteczniejszy sposób, by dobrze wypaść na rekrutacji. HR-owcy mają swoje klasyczne zestawy pytań i odpowiedź na nie bywa, że nie przychodzi w mgnieniu oka. Czasem ze względu na specyfikę pytania, ale głównie z powodu stresu.

Przygotowanie bardzo pomaga go opanować.

 

Oto kilka przykładowych pytań:

  1. Co cię motywuje do działania?
  2. Co jest dla ciebie w życiu ważne?
  3. Opowiedz o sobie coś, czego nie ma w CV.
  4. Podsumuj swoje dotychczasowe doświadczenie.
  5. Dlaczego wybrałeś taki kierunek studiów?
  6. Co uważasz za swój największy sukces w pracy, a co za największą porażkę?
  7. Czy zdarzyło ci się popełnić błąd w pracy? Jaki?
  8. Dlaczego zdecydowałeś się na zmianę pracy / Dlaczego aplikujesz właśnie do nas?

Ta książka nauczyła mnie też odpowiedniego mindsetu, czyli sposobu myślenia. Bez niego zeżre cię stres i będziesz dukać odpowiedzi, zamiast siedzieć prosto, z uśmiechem i pewnością siebie w głosie.

Nie nakłania do oszukiwania na rozmowie, lecz pokazuje, jak uwypuklić swoje kluczowe cechy osobowości oraz umiejętności, z których być może nie zdajesz sobie sprawy.

Bardzo mocno polecam taki trening przed rozmową kwalifikacyjną!

 

PODSUMOWANIE CZĘŚCI 1

 

Uf! Udało ci się dobrnąć do części pierwszej mojej przygody z marketingiem. Jak widzisz, przygotowanie się do pierwszej pracy, czy stażu było dla mnie czymś bardzo ważnym.

Nie lubię iść na żywioł, więc starałam się logiczne i metodycznie podchodzić zarówno do nauki marketingu, jak i tworzenia CV i rozmowy rekrutacyjnej.

Rzecz jasna opisałam moją drogę, na której znalazłam się nieco z przypadku.

Twoja może być zupełnie inna. Mam nadzieję, że nieco zainspirowałam cię do działania, jeżeli jeszcze studiujesz, czy chodzisz do liceum i zaczynasz myśleć o swojej przyszłości.

Do roboty!

 

 

 


 

 

 

Ta strona korzysta z plików cookies. Zajrzyj do Polityki prywatności albo zamknij to okno :)